......
No to tak... Z racji tego, że chodzę do I klasy gimnazjum i wraz z innymi jestem tam 'Nowa' oczywiście pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po wyjściu do szkoły to 'A jeśli będą okropni nauczyciele?'.
Wydaje mi się, że 5/8 nowych uczniów tak pomyślało. To już zależy od nastawienia :D
Pierwsze kogo polubiłam; naszą wychowawczynię. Jest całkiem spoko i bardzo przypomina mi moją wychowawczynie w podstawówce... Lecz tu jest bardziej zorganizowana. Polubiłam też nauczyciela od anglika, ponieważ dużo nie wymaga do oceny bardzo dobrej. Tłumaczy nam rzeczy, które uczyliśmy się w 4 klasie więc pełen luuz :D
Może coś wręcz przeciwnie-kogo znienawidziłam. Oczywiście nie mogę winić nauczycieli za ich pracę, a oceniać życie. Bo może w szkole są oschli, a może 'u siebie' są ciepłymi osóbkami :)) (A ewentualnie to będzie tylko marzenie :3).
To tak- z początku nie przepadałam za nauczycielami, którzy nie mieli poczucia humoru, ciągle wpisywali uwagi za nic itp.
Ale jak się okazało- źle ich oceniłam.
Pierw może matematyczka. Na początku była poważna. Normalnie nic nie mogliśmy robić. Za oknem jedzie straż pożarna (w tym tygodniu mieli ćwiczenia to jeździli non stop), a pani nie patrzymy się za okno! I zasunęła rolety. Po około pół miesiąca jak się tak dobrze poznaliśmy... Okazało się, że jest naprawdę świetną nauczycielką. Może jak ma gorsze dni to jest surowsza, ale i tak jest fajna. Zwłaszcza jak mówi do mnie Natalia lub Martyna, bo imiona jej się mylą (a nikogo takiego w klasie nie mamy :D).
Druga-od Niemieckiego. OSCHŁA NA MAKSA. W ogóle nie można sobie przy niej żartować. To niestety przez śmierć bliskiej jej osoby, bo podobno jak słyszałam od starszych 'Kiedyś była mega miła i fajna'. Od samego początku nie przypadła mi do gustu. Czułam, że to będzie ta najgorsza... Ale kiedy przyszłam poprawiać kartkówkę z Niemca, żartowała sobie z nami. W sumie wolę jednak te nauczycielki, które mniej się uśmiechają, bo jak przyjdzie taki wesoły dzień i się uśmiechną to, aż się płakać z radości chce :')
Może jakieś małe porady...
-'Jak ty go traktujesz, tak on cię traktować będzie'-pamiętaj, żeby mieć jakiś 'dystans' do swoich zachowań. Nie możesz ciągle go obrażać na lekcji, ani zwracać się do niego bez szacunku. Oni też kiedyś byli w waszym wieku,
-zawsze mów 'Dzień dobry!'. Tylko nie mamrotajcie. Powiedzcie 'Dzień dobry!' wyraźnie i najlepiej ze skinieniem głowy( tak samo z 'Do widzenia),
-próbujcie być mili. Np. pani przyszła zawalona torbami, dziennikami lub co tam popadnie, a wy im po prostu pomóżcie :)
-mówcie 'smacznego' jeśli panie jedzą coś na przerwie,
-najlepiej pokazywać, że naprawdę zależy ci na ocenie. Wtedy nauczyciel (na 96%) pomyśli: 'No dobra, stara się to niech sobie napisze tą poprawę'. Na moim doświadczeniu nauczyciele lubią, gdy uczniowie starają się o wyższe oceny,
-zrobić jakąś niespodziankę czyli... nauczyć się na lekcje :) Wiem, że to trudne, ale też to przeżywam ;D I jak będziecie się zgłaszać to pomyśli, że 'jesteś mądrym uczniem', albo 'pewnie nauczony... I tak palnę komuś innemu dwóję' ;)).
Mam nadzieję, że i wy będziecie mieli lepsze stosunki z nauczycielami! Jeśli lubicie jakiegoś nauczyciela/nauczycielkę koniecznie napisz jakiego/jaką w komentarzu! :)
....
Jeszcze taki bonus :3
Ostatnio na mojej klatce schodowej zamieszkała....
Syrenka ;-;
Czynszu nie płaci i ciągle się w okno patrzy przez, które i tak nic nie widać... Taka złaaa syrenka :C Nie wierzycie? To popatrzcie na to zdjęcie :)
I ja jestem świrnięta? :D
Gorzej będzie z tą syreną w nocy... A co jeśli popatrzy na księżyc i będzie chciała popłynąć na Mako? Gorzej, że my tu wysp nie mamy...
To na tyle w tym poście :) Do napisania wkrótce ;)






































