sobota, 29 listopada 2014

Nie jestem twoją marionetką

Witajcie. Mam tyle pomysłów na posty, że nie wiem, które dodawać najpierw. Chciałam coś o disney'u (dokładniej recenzję Pocahontas), no ale nie mogę się oprzeć przed napisaniem tego postu.

Wiem, wiem jesteś tu tylko po to, żeby napisać ze zniechęceniem 'Fajny post :33' i wypromować swój blog. Założę się, że czytasz to tylko dlatego żeby wiedzieć jak to skomentować.
Zauważyliście, że większość osób obserwuje ludzi za obserwacje? A później jak sumka urośnie do 300 myślą, że mają fanów, a tak naprawdę to tylko osoby, które nie interesują się tym blogiem i były tylko na nim raz.
Jeśli nie chce ci się dalej czytać- nie czytaj. Masz wolną wolę. Możesz mnie hejtować i zachowywać się jak 5 latek uzależniony od minecraft'a albo zostawić bez komentarza jak prawdziwy człowiek.

Przejdźmy już do tematu:

    ~~~~~~~~~
Kiedyś pisałam post o nauczycielkach. Oczywiście pisałam wtedy jak je lubię, no ale... W końcu myślą, że są od nas silniejsze. Że my jako 'dzieci' nie mamy prawa do głosu. Że jak się odezwiemy to po nas. Myślą 'Ja im mogę nagadać', ale jak my wypowiemy się na jakiś temat to od razu 'na dywanik do dyrektora'. Co my psy, że na dywaniku siedzieć mamy?

Przedwczoraj miałam dyskotekę szkolną. Oczywiście nie wiadomo po jaką cholerę trzeba było przynieść zgodę na samodzielny powrót (już w podstawówce było lepiej). No i... Dwie dziewczyny z klasy nie przyniosły zgody, bo rodzice mieli po nie przyjechać, a nasza kochana babka od biblioteki nie wpuściła ich, a wręcz wygoniła do domu po zgody. Myślałam, że na nią wrzasnę czy coś. Uspokoiłam się. Za chwilę przyszedł kolega. Ten dał zgodę na lekcji naszej wychowawczyni (nie było jej na dyskotece), a ten babsztyl powiedział "I co teraz? Dzwońcie do waszej wychowawczyni, żeby tu przyjechała ze zgodą! To wasza sprawa" po tych słowach byłam wkur...zona na 101%. Podeszłam do tej baby i powiedziałam jej w twarz 'Ale on dawał zgodę wychowawczyni i to nie jego wina'. No w końcu! Odważyłam się! Kłóciłam się z tą babą z 5 minut, ale wszystkie moje nerwy przeleciały na nią, a po naszej kłótni byłam dumna jak paw. Nie krzyczałam na nią tylko mówiłam podniosłym głosem z głową do góry i patrzyłam się prosto w jej oczy.
Może teraz zapamięta, że nie jestem jej marionetką i nie będę tańczyła tak jak ona mi zagra. 

Piszę to do wszystkich-nie dajcie się nauczycielom! Nie trzeba się z nimi kłócić tylko... dyskutować.
Tego nas uczą na WOS'ie! Walczyć o swoje! Nikt z nas nie ma prawa być poniżany przez nauczyciela. Stań kiedyś twarzą w twarz z nauczycielem i powiedz co myślisz! 
Jesteś wolnym człowiekiem! Masz prawa! Nie ważne ile masz lat! 

                  Po prostu masz do tego prawo.

czwartek, 20 listopada 2014

Mary's Land

 Wielu ludzi wstydzi się swojej religii. Kiedy są pośród znajomych- nie przyznają się. Myślą, że to jest jakaś 'hańba' i 'wstyd'. Ja na to myślę... DLACZEGO?
Dlaczego wstydzisz się swojej pięknej religii? Dlaczego wstydzisz się Boga, który stworzył cię i dał ci prawo życia? Oczywiście nie mam nic do ludzie niewierzących, ale wtedy nie mają się nic w sobie. Żadnej wiary, żadnej modlitwy, żadnego życia. Dobrze, przejdźmy do rzeczy.

CZEGO SIĘ WSTYDZIĆ?

 Po około 5 latach obserwowania niektórych ludzi stwierdzam, że albo są to jacyś imbecyle, którzy chcą być cool nie przyznając się do Stwórcy, albo są to ludzie którzy w ogóle nie wierzą.
Oto moja odpowiedź na pytanie:
Nie wstydzę się powiedzieć, ja dziś wierzę. Jestem człowiekiem, a Bóg moim pasterzem.
Jak widzę osobę, która nie przyznaje się do Boga z kolegami, a w niedziele chodzi do kościoła z rodzicami to aż mi się rzygać chce. Jak tak można? To tak jakby piec tosty bez chleba! Niby masz to co potrzebne, ale nie masz tego co jest potrzebniejsze- wiary.
Ja jestem człowiekiem wierzącym, a nawet zbyt bardzo. Jednak do wiary nigdy nie ma granic!
Tak samo z miłością. Jest jak ocean.

Sama mogłabym teraz wyjść na ulicę i krzyknąć 'Wierzę w Boga, wierzę w Chrystusa! Wierzę i nie wstydzę się tego!', ale nie mogę, bo mam mokre włosy od mycia.

Przejdźmy do sedna- film 'Mary's Land-Ziemia Maryi'.
Osobiście byłam na tym w kinie. Może opowiem od samego początku...
Nigdzie w telewizji nie widziałam reklam na temat tego filmu. Dopiero ksiądz wysłał zaproszenie na wydarzenie 'Mary's Land'. Zobaczyłam, że to jakiś film... Po opisie stwierdziłam, że będzie świetny, tak więc dałam przycisk 'będę'. Po paru dniach zamówiłam bilety. Jako, że nie chciałam iść sama wzięłam ze sobą babcie.

W sali byli starsi ludzie, zakonnice, moja była katechetka i nawet ksiądz z wycieczką gimnazjalną.

Film piszę od razu ŚWIETNY. Na początku można popłakać się ze śmiechu przez 'Adwokata Diabła' i jego szefową.
Później zaczyna się akcja. Przesłuchuje on ludzi, którzy podobno mieli kontakt z Maryją. Przy tym też czasami można się pośmiać.

Niestety po połowie filmu można się już popłakać. Kiedy ujrzałam jak ludzie są w Medjugorje i jak jest ich ponad tysiąc... Z lampionami, modlącymi się do Matki Bożej. Nie wstydzący się swojej religii. Żałuję, że jak miałam 4 lata to tam nie pojechałam... Ale to się zmieni. Pojadę tam choćby nie wiem co.
Mam nadzieję, że post wam się spodobał i że zostanie w waszej głowie do przemyślenia. Nie chodzi mi tu o obserwację, ale o wiarę z wiary. Nie wiary z widzi mi się. 
Mam nadzieję, że obejrzeliście już ten film, a jeśli nie- nie ma na co czekać. 
Może ten film odmieni twoje życie?
'Ufam Bogu w sprawie,a On dał mi wolną rękę,dał każdemu z nas ty wciągałeś wtedy kreskę'- TES

sobota, 15 listopada 2014

Przeszłość.

Witajcie w moim kolejnym poście. Na samym początku chciałabym podziękować Kamili za zrobienie świetnego design'a na moim blogu (Blog Kamili.)

Ten post będzie odnośnie przeszłości jaka była dana każdemu człowiekowi (chyba, że Adam i Ewa się nie liczą)- dzieciństwa.

Cóż, może zacznę od przedstawienia swojej przyszłości.
Z racji tego, że jestem rocznikiem 2001 większość ludzi uważa, że jestem dzieckiem wychowanym w epoce komputerów i wszelkiej rodzaju maści badziewia.
Wcale tak nie jest. Jestem taka sama jak  roczniki 1999 i niżej. Pamiętam jak z samego rana wybiegałam na podwórko i spotykałam się ze swoją dawną przyjaciółką.
Bajki disney'a- to było coś. Pamiętam jak na weekend zawsze chodziła bajka, a ja czekałam przed telewizorem, aby jej nie przegapić. Po obejrzeniu wyskakiwałam na podwórko i bawiłam się co nie miara.
Doskonale pamiętam tamte youtube. Gosia Andrzejewicz, Virgin, Feel-to było na topie!
Do dziś wspominam jak z rodzicami byłam na koncercie Feel'a i śpiewali 'Jak anioła głos'.

Jeśli się było chorym, albo była taka brzydka pogoda, że mama nie wypuszczała z domu, pozostawała telewizja. I to nie plazma tylko stare, wielkie pudło, które po wyłączeniu było tak naelektryzowane, że aż kopało kiedy dotknęło się ekranu :)
Więc...
HUGO! Do dziś pamiętam dzieciaki, które nie potrafiły skręcić w dobrą stronę przy tej grze :') 
Dzisiejsze dzieci sobie myślą 'No, ale jak tu patrzeć na telewizję i telefon jednocześnie?!', odpowiadam- bo to było hardcorowe :') Jeśli przeszedłeś to byłeś kimś. Ja nigdy w to nie zagrałam, bo mama mówiła, że tylko pieniądze zeżre :D

Kreskówki- Brenda i pan Whiskers, Ed Edd i Eddie, Robotboy, krowa i kurczak, dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster, Kim Kolwiek, Amerykański smok Jacke Long itp. TO BYŁO COŚ! Ludzie takich kreskówek więcej nie wymyślą. One były najlepsze. Do dziś oglądałabym cartoon network, ale kreskówki zeszły na psy...

W sumie nie wiem co mam jeszcze dopisać... Oho, maczugi, czekotubki, tamagochi, kapsle z chipsów, wymienianie się karteczkami... Naprawdę, można by wymieniać bez końca. 
Dlaczego więc wszystko się zmieniło?

Przez tą technologię. Na samym początku internet był świetny. Najlepszym serwisem społecznościowym była nasza klasa. Wchodziło się może raz na tydzień, żeby zapytać daleką rodzinę jak się mają i pozapraszać 'sławnych ludzi' do znajomych :') Sama napisałam kiedyś wiadomość do 'Miley Cyrus', która odpowiedziała mi po polsku :D A ja myślałam, że to prawdziwa Miley :')

Dobra, bo jeszcze kogoś zanudzę swoją przeszłością. Podsumowując to były świetne czasy. Czasem warto spojrzeć w przeszłość, ale nie można nią żyć. 
A jaka jest twoja przeszłość? Nuta ze względu na temat <3


                                                                  {znów blog Kamili}


Dnia nie powtórzysz, ale możesz go nie stracić.

wtorek, 11 listopada 2014

Miley Cyrus nie żyje.

Pewnie przeszukując internet, nie raz zetknęliście się z informacjami typu 'Miley Cyrus nie żyje', 'Znaleziono zwłoki aktora grającego Kevina sam w domu', 'Violetta-Martina Stoessel nie żyje'... Oczywiście jak wiemy, wszystko to bujdy na resorach. 
 Dlaczego ludzie wygadują takie rzeczy? Nie wiadomo.
Może nie lubią danej osoby i chcą się jakoś 'zemścić'? 
A może chcą, aby sama gwiazda się wnerwiła?
Może robią to po prostu, żeby była głośna afera gwiazdy?
Niestety powodów nie znamy.
Czytając te wszystkie informacje, myślę sobie, że cofamy się w rozwoju...
Za niedługo będzie komunizm, potem średniowiecze, a na końcu będziemy latać po lesie polując na zwierzęta...
No, bo zobaczcie na dzisiejsze dzieci. 75% jest mega rozpuszczona. Wczoraj byłam w sklepie mięsnym, a tam jakieś 4 letnie dziecko przeglądało sobie telefon dotykowy (pewnie jej mamy) i normalnie coś pisała itp :O Ja w jej wieku raz 'podkradłam' telefon mamie (nokia, jeszcze ta cegła) i nie wiedziałam jak się nim obsługiwać ... Jakimś cudem weszłam w pocztę i wciskałam przypadkowe guziki... Jak się okazało za 5 minut wysłałam wiadomość o treści 'qgfuigquihouiwhjiufbhuioqhr' do koleżanki mamy. W sumie to było chyba 6 takich wiadomości, przy czym wyczyściłam konto mamie. Oczywiście z tą sytuacją dziecka i telefonu dotykowego: nie mogę ocenić ich całego życia.  To tylko taki mały przykładzik ;)
Wracając do rzeczy... 
Pomyślcie co się stanie jak na świecie poumierają osoby, które dzisiaj mają +20 lat i zostaną tylko osoby, które w dzieciństwie były rozpieszczane... 
To przecież jakaś wojna będzie ;-; Wszyscy będą chcieli mieć wszystko i właśnie wtedy cofniemy się w rozwoju... 
Ale cieszmy się, że na razie tak nie jest :) A ty co o tym myślisz? Napisz w komentarzu! :)
A ja zostawiam was ze zdjęciami :)


                                                 Blog Wiktorii





Sweterek-Chiński sklep
Kurtka-Miejscowy sklep
Spodnie-Targ
Buty-Sklep Nike

czwartek, 6 listopada 2014

Jedna chwila

Zastanawialiście się kiedyś co dzieje się w danej chwili? Na przykład tej.
Co właśnie teraz robisz?
Wiem, że pewnie  czytasz tego bloga kiedy to masz uczyć się na ważną kartkówkę czy test.
Dlaczego?
To przecież mała chwila. Nauka nie zając. Nie ucieknie.
Wchodzisz na laptopa/komputer/tableta/komórkę o godzinie 15:10.
'Ooo, ale fajny filmik! Na pewno zobaczę. To nie potrwa zbyt długo... Jeszcze muszę zmienić status... O! Ten blog jest ciekawy..'
I tak mija sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie. Patrzysz na zegarek... Nie możliwe... 19:23
Zastanawiasz się co przez ten czas robiłaś/eś? Nie?
Nic pożytecznego.
Może przed chwilą wołała cię mama i prosiła cię o coś.
A ty ją zignorowałeś/aś, bo internet jest ważniejszy.
Pomyśl czasem nad chwilą.
Po co ci rok? Spytaj niepełnosprawną osobę, która musi czekać na operację w wieku, którym na pewno nie dożyje.
Po co ci miesiąc?
Spytaj kobiety, która urodziła wcześniaka.
Po co ci dzień?
Spytaj ludzi spokrewnionych z osobą w śpiączce i każdy dzień to dla nich wieczność.
Po co ci minuta?
Spytaj się ludzi, którzy czekają na dawcę organów i każda minuta się liczy.
Po co ci sekunda?
Spytaj ludzi, którzy dzięki tej sekundzie przeżyli podczas wypadku.

Dla ciebie czas może się nie liczyć. Jeśli tak myślisz to wiedz, że jesteś samolubny.

Pomyśl: Może w tej chwili na świecie ktoś umiera, ktoś płacze, ktoś jest bity, ktoś popełnia samobójstwo, ktoś jest przetrzymywany, ktoś właśnie dowiedział się, że jest chory na raka.
Jedna chwila, a daje tyle do przemyślenia. Popatrzmy na to ze strony optymistycznej: Ktoś w tej chwili wygrał w totka, ktoś się śmieję, ktoś leci za granicę, ktoś coś dostał, ktoś właśnie się bawi.

Czas ma swoje dobre strony, ale i złe.
Pomyśl o swoich rodzicach.

Często pracują. Zarabiają na jedzenie, dom, ubrania, wszystkie przyjemności... Czego oni oczekują?
Na pewno nie: 'Czemu nie chcecie mi kupić tego laptopa?! Nienawidzę was!'.
Mnie wydaje się, że oczekują spędzenia z wami mnóstwa czasu.

Skoro mowa o czasie...
Pomyślcie co będzie za 30 lat.

Nie będzie już naszych kochanych rodziców. 
Będziemy sami. Bez ich wsparcia. 
Wtedy pewnie dopiero pożałujesz, że nie poświęciłeś/aś im czasu. Będzie ci ich brakować. 

Więc proszę: Wyłącz komputer, idź do rodziców i powiedz im wreszcie szczere 'Kocham was'.

Nie czekajcie dłużej, bo kiedyś może nie będziecie mieli okazji tego zrobić... Kochajcie bliskich i spędzajcie z nimi jak najwięcej czasu, bo może ich zabraknąć...

                                            .............

Mam nadzieję, że zrozumieliście co chciałam przekazać wam w poście.

Dedykacja dla mojej 101-letniej prababci, z którą próbuję spędzać jak najwięcej czasu :)) 



środa, 29 października 2014

Stosunek do nauczycieli

 Witajcie :) Pewnie jak się domyślacie po opisie, post będzie o moim stosunku do nauczycieli... Oczywiście podam parę rad w tym związku. W międzyczasie zapraszam do kliknięcia magicznego guziczka 'Obserwuj' po prawej stronie bloga :))

                  ......
No to tak... Z racji tego, że chodzę do I klasy gimnazjum i wraz z innymi jestem tam 'Nowa' oczywiście pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po wyjściu do szkoły to 'A jeśli będą okropni nauczyciele?'.
Wydaje mi się, że 5/8 nowych uczniów tak pomyślało. To już zależy od nastawienia :D
Pierwsze kogo polubiłam; naszą wychowawczynię. Jest całkiem spoko i bardzo przypomina mi moją wychowawczynie w podstawówce... Lecz tu jest bardziej zorganizowana. Polubiłam też nauczyciela od anglika, ponieważ dużo nie wymaga do oceny bardzo dobrej. Tłumaczy nam rzeczy, które uczyliśmy się w 4 klasie więc pełen luuz :D

Może coś wręcz przeciwnie-kogo znienawidziłam. Oczywiście nie mogę winić nauczycieli za ich pracę, a oceniać życie. Bo może w szkole są oschli, a może 'u siebie' są ciepłymi osóbkami :)) (A ewentualnie to będzie tylko marzenie :3).

To tak- z początku nie przepadałam za nauczycielami, którzy nie mieli poczucia humoru, ciągle wpisywali uwagi za nic itp.
Ale jak się okazało- źle ich oceniłam.
Pierw może matematyczka. Na początku była poważna. Normalnie nic nie mogliśmy robić. Za oknem jedzie straż pożarna (w tym tygodniu mieli ćwiczenia to jeździli non stop), a pani nie patrzymy się za okno! I zasunęła rolety. Po około pół miesiąca jak się tak dobrze poznaliśmy... Okazało się, że jest naprawdę świetną nauczycielką. Może jak ma gorsze dni to jest surowsza, ale i tak jest fajna. Zwłaszcza jak mówi do mnie Natalia lub Martyna, bo imiona jej się mylą (a nikogo takiego w klasie nie mamy :D).
Druga-od Niemieckiego. OSCHŁA NA MAKSA. W ogóle nie można sobie przy niej żartować. To niestety przez śmierć bliskiej jej osoby, bo podobno jak słyszałam od starszych 'Kiedyś była mega miła i fajna'. Od samego początku nie przypadła mi do gustu. Czułam, że to będzie ta najgorsza... Ale kiedy przyszłam poprawiać kartkówkę z Niemca, żartowała sobie z nami. W sumie wolę jednak te nauczycielki, które mniej się uśmiechają, bo jak przyjdzie taki wesoły dzień i się uśmiechną to, aż się płakać z radości chce :')

Może jakieś małe porady...
-'Jak ty go traktujesz, tak on cię traktować będzie'-pamiętaj, żeby mieć jakiś 'dystans' do swoich zachowań. Nie możesz ciągle go obrażać na lekcji, ani zwracać się do niego bez szacunku. Oni też kiedyś byli w waszym wieku,
-zawsze mów 'Dzień dobry!'. Tylko nie mamrotajcie. Powiedzcie 'Dzień dobry!' wyraźnie i najlepiej ze skinieniem głowy( tak samo z 'Do widzenia),
-próbujcie być mili. Np. pani przyszła zawalona torbami, dziennikami lub co tam popadnie, a wy im po prostu pomóżcie :)
-mówcie 'smacznego' jeśli panie jedzą coś na przerwie,
-najlepiej pokazywać, że naprawdę zależy ci na ocenie. Wtedy nauczyciel (na 96%) pomyśli: 'No dobra, stara się to niech sobie napisze tą poprawę'. Na moim doświadczeniu nauczyciele lubią, gdy uczniowie starają się o wyższe oceny,
-zrobić jakąś niespodziankę czyli... nauczyć się na lekcje :) Wiem, że to trudne, ale też to przeżywam ;D I jak będziecie się zgłaszać to pomyśli, że 'jesteś mądrym uczniem', albo 'pewnie nauczony... I tak palnę komuś innemu dwóję' ;)).
Mam nadzieję, że i wy będziecie mieli lepsze stosunki z nauczycielami! Jeśli lubicie jakiegoś nauczyciela/nauczycielkę koniecznie napisz jakiego/jaką w komentarzu! :)

                     ....
Jeszcze taki bonus :3 
Ostatnio na mojej klatce schodowej zamieszkała....
Syrenka ;-;
Czynszu nie płaci i ciągle się w okno patrzy przez, które i tak nic nie widać... Taka złaaa syrenka :C Nie wierzycie? To popatrzcie na to zdjęcie :)
I ja jestem świrnięta? :D 
Gorzej będzie z tą syreną w nocy... A co jeśli popatrzy na księżyc i będzie chciała popłynąć na Mako? Gorzej, że my tu wysp nie mamy...
      
 To na tyle w tym poście :) Do napisania wkrótce ;)


poniedziałek, 27 października 2014

Nietolerancja

 Wiele dziś się słyszy o nietolerancji. Wiele osób nie toleruje homo, osób niepełnosprawnych, a nawet niektórych gwiazd.
Naprawdę nie rozumiem o co im chodzi... Dlatego właśnie postanowiłam stworzyć oto taki post.

                   ......

Pierwsza kwestia, którą poruszę-orientacja. Temat poruszany w telewizji non stop. 'Oooo to gej! Pewnie pedofil! Schowajcie nasze dzieci, bo je wykorzysta! Na stos, tfuuu'- tekst słyszany CAŁY CZAS. Czy to, że jest gejem świadczy o jego życiu? A jeśli tak to ile? Tyle, że po prostu lubi chłopców zamiast dziewczyn? Nie każdy gej musi być pedofilem, więc nie rozumiem dlaczego ludzie wrzucają ich do jednego worka... To tak jakbyś powiedział 'Nie lubię marchewki, wolę słodycze' i nagle tłum dorosłych wparowałoby na ciebie, twierdząc, że jest inaczej.
I dlaczego właśnie ludzie czepiają się mężczyzn? O lesbijkach prawie nic nie słychać. Ludzie pewnie sądzą, że kobieta nie jest taka. Tak! Na pewno nie jest! Bo ile to się słyszało o matkach, które tną, mordują, duszą, rzucają swoimi dziećmi?! 'Aaaa, bo kobieta to słaba płeć...'. Słaba?! Kobieta tak jak i mężczyzna jest zdolna do zabicia, a i tak w sprawach morderstwa łapią samych mężczyzn...
Jeśli za bardzo się 'uniosłam' to przepraszam, ale naprawdę tego nie rozumiem. 

Sprawa druga- osoby niepełnosprawne.
Ile to razy widziałam jak jechał na wózku jakiś niepełnosprawny, a ludzie wciąż patrzyli na niego jakby był kosmitą, a nie człowiekiem. Ile razy widziałam, że niepełnosprawny chciał prosić o pomoc, ale ludzie tłumaczyli, że nie mogą, albo uciekali gdzie pieprz rośnie.
A gdyby to ci ludzie urodzili się niepełnosprawnym i każdy inny by się patrzył na niego jak idiotę i omijaliby go szerokim łukiem? To nie byłoby fajne. Ile to kosztuje ludzi, aby popchać wózek, albo pomóc w zakupach? Nic, a do tego coś się dostanie za darmo- szacunek drugiego człowieka.
Więc jeśli kiedykolwiek jakiś niepełnosprawny poprosi was o pomoc, pomóżcie mu. A jeśli będziesz się wahać to pomyśl co ty byś czuł na jego miejscu.

Trzecia sprawa- Gwiazdy wszelkiej maści...

'O jejku Justin Zjeber to gej! Miley to dzi*ka! Ta Demi Srowato jest gruba jak świnia! Czy to nie Martina Sroessel? Śmierdzi jak kupa! W radiu idzie piosenka łan srajlekszyn!'-Mózg rozwalony. Jak można oceniać człowieka, kiedy się go praktycznie nie zna? Sama nie jestem zwolenniczką Jusa czy Martiny, ale mam do nich jedną rzecz- szacunek. Zdajecie sobie sprawę, że jak hejterzy piszą, że nie potrafią śpiewać/tańczyć/grać to są w takim błędzie jak nie wiem co? Skoro nic nie potrafią to dlaczego puszczają ich piosenki w radiu? Dlaczego mają miliardy fanów/fanek na świecie? Dlaczego są sławni? To proste-bo są utalentowani. Założę się, że niejeden antyfan, gdyby zobaczył jednego z nich na ulicy, posraliby się ze szczęścia i prosił o autografy itp.
Jeżeli jesteś hejterem (czytaj; zazdrosnym o sławę innych osób i próbujących ich zmieszać razem z błotem) przemyśl swoje zachowanie. Jeśli kogoś nie lubisz i masz tego kogoś obrażać- zachowaj to dla siebie, a zyskach tolerancje innych ludzi do twoich idoli.

Kolejna kwestia...-Religia.
Ludzie mogą się kłócić tysiącami laty, jak powstała Ziemia? Jaki będzie koniec świata? Czy Bóg istnieje? Która religia jest prawdą? Sama jestem katoliczką i nie raz spotkałam się z sytuacją kiedy ktoś próbuje mi wmówić, że Boga nie ma, albo żebym zmieniła wiarę na Świadków Jechowych... Ja naprawdę nie mam nic do innych religii, ale jedyne czego pragnę to szacunku do mojej wiary i to, że wybrałam właśnie tą religię. Jak ktoś w ogóle nie wierzy- nie mam nic do tego. Jeśli ktoś jest świadkiem Jechowym, nie mam nic do tego. Przecież od niemowlaka byliśmy przystosowani do takiej religii więc nie ma o co się kłócić. Każdy jest wolnym człowiekiem.

Ostatnia kwestia...-zmiana płci.
W sumie to chyba jedyna rzecz, której nie toleruję. Dziwi mnie to, że żyje sobie pan katolik i nagle zachciewa sobie być panią katolik. Z jego religii Bóg stworzył go taki jaki jest, a on 'Łamie przepisy' i ka bum ;-;

Wolę się na ten temat już nie wypowiadać. Mam nadzieję, że nie obraziłam nikogo, ale chciałam się po prostu wypowiedzieć. Dziękuję za przeczytanie oto tego posta. 

 Łapcie jeszcze zdjęcia z ostatniej sesji ;)